Nowe pokarmy mrożone

Pewnego dnia snułem plany na temat mojego pilnego wyjazdu (na kilkanaście dni) i martwiłem się, co będzie z karmieniem moich rybek. Wprawdzie mam domowników, którzy mogą wykonać pewne proste działania przy akwariach, ale wymagać od nich zbierania węgorków z 7 pojemników lub grindali z 12 pojemników "ziemnych" i pięciu gąbkowych, to jest stanowczo za dużo. Jeszcze raz potrzeba okazała się matką pomysłów i rozwiązanie dylematu okazało się bardzo proste. Po prostu robaki trzeba zamrozić! Od pomysłu, przeszedłem do wykonania i tak stałem się "producentem" pokarmu mrożonego ze swojej hodowli!

Mrożenie

Miałem dobry nawyk zbierania pustych pojemniczków ("kostek") po pokarmach mrożonych kupowanych w sklepie zoologicznym (z firmy Katrinex). Teraz się bardzo przydały:

     Przystąpiłem do działania...
Kostki wypłukałem ciepłą wodą i wysuszyłem na papierze. Zebrałem węgorki ("poza kolejką" - wieczorem) a potem grindale z 6 pojemników "ziemnych". Węgorki dobrze przepłukałem, tak, że woda była w buteleczce przezroczysta a węgorki żwawo "skręcały" się w wodzie. Pozwoliłem się im "odstać" i zlałem z góry nadmiar wody aż do poziomu węgorków + 2 mm. W ten sposób miałem "skondensowane" węgorki, około 5 dużych łyżek. Pipetą (mam pipety 10 ml) nabierałem porcję węgorkowego kondensatu i umieszczałem w pojemniczku dotąd aż go napełniłem. Węgorków wystarczyło na trzy pojemniczki. Resztę skarmiłem. Na zdjęciu dolnym lewym widać dwa pojemniczki z mrożonymi węgorkami. Jeden jest bardziej wydajny, drugi ma mniejszą "gęstość" węgorków. Po prostu przed pobramiem węgorków pipetą, należy dobrze je w buteleczce wymieszać i wtedy gęstość w pojemniczkach będzie jednakowa.
Po zebraniu grindali, normalnie następuje proces ich oczyszczenia z podłoża poprzez energiczne zakręcenie wody w słoiczku. Gdy robaki opadną i zbiją się w "kulę", nadmiar wody, wraz z nieczystościami wylewam. Tak kilka razy, do całkowitego oczyszczenia. Ale w ten sposób pozbywam się również osobników najmniejszych, które również mogą być spożyte przez rybki. Dlatego też postanowiłem grindale oczyścić jedynie "z grubsza" i nadmiar wody znad grindali ostrożnie wylałem. Pozostałe w słoiczku grindale pipeta umieściłem w pojemniku. Na zdjęciu dolnym prawym widać zamrożone grindale. Nie są one czyste, ale za to jest ich więcej o małe osobniki.



Mrożone węgorki "mikro" i mrożone grindale




Karmienie nowymi pokarmami mrożonymi

Przed pozostawieniem domowników "z zadaniem" karmienia również węgorkami i grindalami, musiałem zrobić próbę kamienia. Bo jest rzeczą dla mnie, z mojego doświadczenia, znaną, że pobierania niektórych "nowych,nieżywych" pokarmów trzeba młode bojowniczki uczyć. Zacząłem od narybku z czwartego tarła, miał wówczas ok.20 dni. Rozpuściłem pół kostki mrożonych węgorków w połowie szklanki wody, poczekałem kilka minut i gruszką gumową rozpyliłem pokarm w zbiorniku tarliskowym. Bojowniczki od razu przystąpiły do konsumpcji. Ale nie to było najważniejsze, najważniejsze było, czy będą te martwe przecież robaczki zjadać z dna. Odczekałem około pół godziny i zacząłem obserwację. Młode bojowniczki wyrażnie "skubały" coś z dna, wszystkie !! Pierwszy problem miałem więc "z głowy". Przystąpiłem do karmienia mrożonymi grindalami. Rozpuściłem pół kostki w połowie szklanki wody, odczekałem aż grindale się rozmrożą. Tą "brudną" wodę "rozpyliłem" do zbiornika z dwumiesięcznymi bojownikami (z trzeciego tarła), które mieszkały z dwumiesięcznymi molinezjami. Posłużyłem się gruszką gumową. Molinezje jak zwykle "rzuciły się" do jedzenia, ale bojowniki wydawały się być trochę zaskoczone. Ostrożnie opadały na dno, razem z martwymi grindalami. Jeden odważył się łyknąć robaczka. Większość jednak opadała i "obserwowała" płynącą w dół "zdobycz". Molinezje zajadały jak szalone, roztrącając bojowniczki. Tego było bojownikom za dużo. Kolejno odważały się i konsumowały grindale z dna. Po kilku minutach było po wszystkim...


Następnie zrobiłem próbę karmienia małych platek mrożonymi węgorkami - one też je zjadały jak świeże węgorki. Postanowiłem, dla doświadczenia ten miot platek karmić mrożonymi węgorkami, jako pokarmem podstawowym. Na zdjęciu po lewej widać platkę z brzuszkiem wypełnionym mrożonymi węgorkami.




UWAGA: Wszystkich ewentualnych naśladowców ostrzegam, że jest to pokarm mrożony, a więc martwy, który podany w nadmiarze może zanieczyścić wodę. Należy o tym pamiętać!



Powrót na początek strony     Licznik odwiedzin:
Wszelkie przedruki bez zgody autora - zabronione